| Ekspedycja „Pokonać Północ” - relacja po 2. etapie |
|
No i się powiodło!!!
Marcin Gienieczko |
| Ekspedycja „Pokonać Północ” - relacja po 1. etapie |
|
Właśnie wróciłem do Polski. Zakończyłem pierwszy etap przeprawy z wyprawy seryjnej "Pokonać Północ". Czyli mojego cyklu ekspedycji na tą szerokość geograficzną. Przemierzyłem Północną Norwegię na nartach oraz Finlandię. Również asystowałem dla mojego kolegi maszera z Norwegii Tore Figenschau, który wraz ze swoim zespołem do którego dołączyłem zajął bardzo wysokie w wyścigu - 29 miejsce na 58 startujących zawodników. Przeszedłem rzekę Karasjok - 167 km - gdzie na nartach dotarłem do Norweskiego Bieguna Zimna. Tam w 1999 r. zanotowano -52 stopnie C! Był to swoisty test, ostatni sprawdzian przed zimową wyprawą życia - przejściem rzeki Kołymy na Syberii. Później wędrowałem w towarzystwie norweskich Lapończyków przez północne rubieże Norwegii - przez tundrę. Z racji takiej, że miałem problem wyjazdowy przez tel. satelitarny z którego relacjonowałem wyprawę dla TVP I Radia Kolor nie wpuszczono mnie gdyż podobno nie maiłem papieru na taki sprzęt. Bardzo dziwna sprawa gdyż po 16 minutach rozmowy - papierem miała się okazać kwota 800$! No cóż taki budżet maiłem na cały Półwysep Kolski i nie mogłem sobie pozwolić na wjazd bez grosza w kieszeni. Poza tym miałem obawy czy jakiś napotkany ,,milicjant" nie skonfiskuje mi sprzętu a on ma mi służyć na Syberii Jednym słowem trzeba mieć większy budżet z którego trzeba uciąć większą kwotę na "łapówki". Na szczęście nie wszyscy są tacy sami, i na to liczę na przyszłość. Choć trzeba wziąć wszystko pod uwagę, jeżeli cel chce się osiągnąć. Mając we krwi demona włóczęgi postanowiłem przewędrować Północną Finlandię i obrałem kurs na wielkie jezioro Inarii. Przemierzyłem na nartach Północną Finlandię wraz z wilkiem jeziorem. W Finlandii znacznie więcej było śniegu. Tego mokrego, który przykleja się do fok. Czasami brodząc po kolana w śniegu, a czasami nawet po biodra przemierzałem wolno ciągnąc swoje 80 kg sanie, pocąc się jak szczur. Byłem zalany potem, zwłaszcza że temperatura nie była ekstremalna. Czasami nawet 0 stopni C, ale w większości-6 stopni C, w nocy -8 C. Kiedy przeszedłem jezioro Inarii i władowałem swój sprzęt w Ivalo dowiedziałem się, że na Półwyspie Kolskim totalna odwilż. Zdobyte informacje nie były zadawalające. Temperatura -1 stopień C, czasami 0 stopni C, a co za tym idzie rzeka Ponoj odmarzła, a wiec nici z wędrówki rzeką Ponoj. Ciepły prąd zatokowy z Morza Barentsa i Morza Białego ogrzał interior Półwyspu Kolskiego. Co robić? Wracać czy iść? Decyzję podjąłem następnego dnia po upewnieniu się, że Ponoj już płynie. Postanowiłem, że będę realizował przeprawę przez Półwysep Kolski ale w czerwcu na swoim kajaku. Przepłynę rzekę Ponoj a później opłynę Półwysep Kolski. Taka decyzja jest najlepsza. Teraz kiedy siedzę w wygodnym fotelu jestem z niej bardzo usatysfakcjonowany bo była rozsądna. Przeszedłem Północną Norwegie, był wyścig psich zaprzęgów i doszło przejście Północnej Finlandii, jakby nie patrzeć kraju Dalekiej Północy. Czyli mieszczącego się w ramach ekspedycji "Pokonać Północ". Sporo mnie to wszystko kosztowało wysiłku fizycznego, finansowego ale cóż każda rzecz wielka sporo kosztuje tylko rzeczy łatwe i liche są proste". Nabrałem więcej doświadczeń przed Syberia, kulminacyjnym punktem seryjnej ekspedycji. Pierwszy etap ekspedycji uważam w 83 % zrealizowany. Łącznię przeszedłem na nartach 327 km, w towarzystwie zespołu z Norwegii w wyścigu psich zaprzęgów przeorałem 500km. Czyli niemalże tyle samo ile na Biegun Pół od strony Kanadyjskiej. Najtrudniejsza była przeprawa przez rzekę Karasjok. Czasami pokrywa lodowa kryla pod 2 metrowymi zaspami śniegu otwarte kanały wodne w które można było wpaść i pod lodem popłynąć. Temperatura za dnia sięgała -21 stopni a w nocy czasami nawet -27 C. Schudłem 8 kg. Trudna była Finlandia, z głębokim śniegiem, czasami metrowe zaspy nie pozwalały zrobić więcej 3 km dziennie. Na szczęście na jeziorze Inarii jest dużo śladów skuterów śnieżnych Tymi szlakami się poruszałem. Nie było ich wiele ale jak natrafiłem mogłem jednego dnia zrobić 28 km! To był już wynik. Nie sprawdziła się moja latarka z przedłużonym kablem. Zawsze mi ten kabel przeszkadzał gdzieś się plątał okręcał się na szyj niczym boa dusiciel. Jednak lepsza jest czołówka z bateria na głowię niż na kablu przy pasku. Udręka. Pękł stelaż w namiocie. Mimo ze namiot iście polarny Helsporta i rekomendowany przez polarników światowej sławy, czułem się w nim mało komfortowo. Wbrew pozorom mało miejsca, choć przedsionek dawał mi możliwość ogrzania namiotu. To wielki plus. Trzeba popracować nad szybkością rozkładania. Tak wędrując myślę ,że jednak już tylko postało jedno miejsce na ziemi gdzie mróz trzyma 6 miesięcy w roku - to Kołyma, Światowy Biegun Zimna! Idąc, myślałem o Kołymie, o tym kluczowym etapie ekspedycji - ale to dopiero pod koniec roku. Reasumując: 83% zrealizowanej przeprawy, został zrobiony reportaż o wyścigu psich zaprzęgów dla Forbesa, Playboya, Przeglądu, Poznaj Świat, Gazety Olsztyńskiej, również będą z pewnością zadowoleni moi sponsorzy. Sprawdzony i przetestowany sprzęt przed Kołymą oraz w dobrym stylu przejście jeziora Inarii i rzeki Karasjok- najzimniejszego rejonu Norwegii. Teraz plany są następujące jeżeli finanse pozwolą bardzo bym chciał zrealizować Półwysep Kolski w ramach ustaleń "Pokonać Północ" wczesnym latem, czyli od 1 do 26 czerwca. Od 24 lipca do 14 września będzie II etap ekspedycji: Kanada- pieszo oraz konno przez Góry Skaliste a później już tylko magiczna Syberia. Teraz czerwiec, znowu Rosja - Półwysep Kolski przeprawa gumowym kajakiem a później będzie istne pożegnanie z Kanadą, dwa miesiące przed wydaniem książki o Kanadzie - Góry Skaliste, wielkie przejście Ross River - Norman Wells. Marcin Gienieczko Więcej o autorze i projekcie, zdjęcia i relacje z wyprawy - na stronie Autora > Fjord Nansen jest głównym sponsorem sprzętowym ekspedycji. |
Copyright © FJORD NANSEN 2010






O firmie
